Z nami przepłyniesz Bałtyk! Bartek Kubkowski dokonał niemożliwego
Ponad 160 kilometrów. Około 55 godzin w wodzie. Bez snu, bez odpoczynku na łodzi i z jednym celem: dotrzeć ze Szwecji do Polski. W sierpniu 2026 roku Bartłomiej „Foka” Kubkowski dokonał niemożliwego - przepłynął Bałtyk wpław, a Raz na Wozie miało przyjemność towarzyszyć mu w tej niezwykłej historii jako patron jego wyzwania.
Są takie hasła, które brzmią jak przenośnia.
„Z nami przepłyniesz Bałtyk” zdecydowanie mogłoby być jednym z nich.
Tyle że latem 2026 roku nabrało dla nas zupełnie nowego znaczenia.
Bartłomiej Kubkowski przepłynął Bałtyk
31 lipca 2026 roku Bartek Kubkowski wszedł do wody w Kåseberdze na południowym wybrzeżu Szwecji. Po drugiej stronie Bałtyku czekał Dziwnów.
Przed nim było ponad 160 kilometrów otwartego morza, zmienne warunki, fale, zimno i zmęczenie, które z każdą kolejną godziną stawało się coraz większym przeciwnikiem.
Zasady wyzwania były bezkompromisowe. Bartek miał pokonać całą trasę wpław, bez snu i bez wychodzenia z wody. Jedzenie i napoje otrzymywał bezpośrednio w wodzie.
Godzina za godziną. Kilometr za kilometrem. Jeden kierunek - Polska.
Do pięciu razy sztuka
Historia tego sukcesu nie zaczęła się jednak w 2026 roku.
Była to piąta próba Bartka Kubkowskiego przepłynięcia Bałtyku. Każda z poprzednich kończyła się przed osiągnięciem polskiego brzegu.
Szczególnie blisko było rok wcześniej. W 2025 roku Bartek spędził w wodzie około 53 godzin i pokonał 159 kilometrów. Do celu pozostawało zaledwie około 11 kilometrów, gdy ze względu na skrajne wyczerpanie próba musiała zostać przerwana.
159 kilometrów i brakujące 11.
Po takim doświadczeniu można byłoby powiedzieć: wystarczy.
Ale Bartek powiedział: jeszcze raz.
Raz na Wozie partnerem Bartka Kubkowskiego
W Raz na Wozie działamy oczywiście na zupełnie innych wodach. Zamiast fal Bałtyku mamy kuchnię, garnki, receptury i codzienną pracę nad tym, żeby nasze dania smakowały tak, jak powinny.
Ale w historii Bartka zobaczyliśmy coś, co jest nam szczególnie bliskie: konsekwencję i robienie swojego, bez chodzenia na skróty.
Dlatego zdecydowaliśmy się wesprzeć Bartka i objąć patronatem jego kolejną próbę przepłynięcia Bałtyku.
Nie wiedzieliśmy wtedy, jak zakończy się ta historia.
Wiedzieliśmy za to, komu chcemy kibicować.
Ponad 160 kilometrów później…
2 sierpnia emocje na plaży w Dziwnowie rosły z każdą godziną. Na Bartka czekali bliscy, kibice, osoby zaangażowane w projekt. W końcu pojawił się na horyzoncie.
Po około 55 godzinach nieprzerwanego wysiłku dotarł do polskiego wybrzeża. Ostatnim warunkiem ukończenia wyzwania było samodzielne wyjście z wody.
I zrobił to.
Po czterech wcześniejszych próbach, latach przygotowań i ponad dwóch dobach spędzonych w Bałtyku.
Bartłomiej Kubkowski przepłynął Bałtyk.
Więcej niż sportowe wyzwanie
Od początku w tej historii chodziło jednak o coś więcej niż pokonanie kolejnych kilometrów.
Bartek wykorzystał swoje wyzwanie, aby zwrócić uwagę na działalność Fundacji Cancer Fighters, wspierającej osoby walczące z chorobami nowotworowymi.
Sportowy cel stał się więc sposobem na zrobienie czegoś większego - zebranie wokół projektu społeczności i wykorzystanie ogromnego zainteresowania przeprawą do pomagania innym.
To kolejny powód, dla którego z dumą zostaliśmy częścią tej historii.
Historia, która zostanie w Dziwnowie na dłużej
Emocje po przeprawie jeszcze nie zdążyły opaść, a my mieliśmy okazję spotkać się w Dziwnowie podczas odsłonięcia tablicy pamiątkowej. W wydarzeniu uczestniczyła również reprezentacja Raz na Wozie.
Jako patron Bartka z dumą mogliśmy towarzyszyć mu w tym symbolicznym momencie i wspólnie świętować osiągnięcie, które zapisało się w historii.
Tablica w Dziwnowie będzie przypominać nie tylko o ponad 160 kilometrach przepłyniętego Bałtyku i kilkudziesięciu godzinach spędzonych w wodzie. Dla nas jest też symbolem tego, co w tej historii najważniejsze: wytrwałości, konsekwencji i odwagi, by po niepowodzeniu spróbować jeszcze raz.
Cieszymy się, że Raz na Wozie mogło być częścią tej drogi.
Z nami przepłyniesz Bałtyk
Największe wyzwania rzadko realizuje się całkiem samemu.
Każdy z ponad 160 kilometrów przepłynął Bartek. To on mierzył się z zimnem, falami, bólem i niewyobrażalnym zmęczeniem.
Obok niego był jednak cały zespół: ekipa asekuracyjna, trenerzy, specjaliści, bliscy, organizatorzy, partnerzy i tysiące kibiców.
My również mieliśmy przyjemność dołożyć do tej historii swój mały kawałek.
Dlatego hasło „Z nami przepłyniesz Bałtyk” czytamy dziś trochę inaczej.
Nie będziemy przekonywać, że to pierogi odpowiadają za sukces Bartka. Chociaż jako producent pierogów nie możemy całkowicie wykluczyć ich wpływu. 😉
Wolimy powiedzieć coś innego.
Warto być obok ludzi, którzy stawiają sobie pozornie niemożliwe cele. Kibicować im, wspierać i patrzeć, jak po czterech nieudanych próbach po raz piąty wchodzą do wody.
A później wychodzą z niej po drugiej stronie Bałtyku.
Bartek, gratulujemy!
Dziękujemy, że mogliśmy towarzyszyć Ci w tej niezwykłej historii.
Z nami przepłyniesz Bałtyk.
Raz na Wozie


Komentarze